Raport MGBI „Postępowania upadłościowe i restrukturyzacyjne w przemyśle. Raport 2026” pokazuje, że firmy przemysłowe w Polsce wciąż działają pod silną presją kosztową, płynnościową i konkurencyjną. Dane za 2025 rok nie wskazują na całkowite załamanie sektora, ale wyraźnie pokazują, że coraz więcej przedsiębiorstw produkcyjnych musi mierzyć się z problemami, których nie da się rozwiązać samym zwiększeniem sprzedaży.
Według raportu w 2025 roku upadłość ogłosiło 115 przedsiębiorstw z branży przemysłowej, a wobec 762 firm przemysłowych otwarto postępowania restrukturyzacyjne. To ważny sygnał dla właścicieli i zarządów firm produkcyjnych, ponieważ pokazuje, że problemy z płynnością, marżą i zadłużeniem coraz częściej prowadzą do formalnych działań naprawczych.
W raporcie swoją opinią dzieli się również Jacek Pietrzela, założyciel PF Restrukturyzacje, radca prawny i kwalifikowany doradca restrukturyzacyjny. Zwraca uwagę, że 2025 rok nie przyniósł jednego dominującego czynnika kryzysowego, lecz kumulację wielu zjawisk wpływających na rentowność i płynność firm przemysłowych. Dla przedsiębiorców oznacza to jedno: im szybciej firma przeprowadzi analizy przedrestrukturyzacyjne i sprawdzi realne źródła problemu, tym większa szansa na skuteczną restrukturyzację dla firm.
Z tego artykułu dowiesz się:
- co pokazuje raport MGBI o upadłościach i restrukturyzacjach w przemyśle,
- dlaczego liczba postępowań restrukturyzacyjnych w przemyśle rośnie,
- które firmy produkcyjne są szczególnie narażone na problemy,
- dlaczego upadłość coraz częściej dotyczy dojrzałych przedsiębiorstw,
- co komentarz Jacka Pietrzeli oznacza dla zarządów firm przemysłowych,
- jakie sygnały powinny skłonić firmę do wcześniejszej reakcji,
- kiedy restrukturyzacja może być szansą, a kiedy staje się już tylko próbą ograniczenia strat.
Najważniejsze dane z raportu MGBI 2026
Najważniejszy wniosek z raportu MGBI jest taki, że przemysł w Polsce działa dziś w warunkach coraz większej selekcji. Część firm nadal korzysta z odbicia zamówień, inwestycji i modernizacji, ale równolegle rośnie grupa przedsiębiorstw, które nie są w stanie obsługiwać zobowiązań w dotychczasowym modelu działania.
W 2025 roku upadłość ogłosiło 115 przedsiębiorstw z branży przemysłowej. To więcej niż w 2024 i 2023 roku. Jeszcze mocniej widać skalę problemu w danych dotyczących restrukturyzacji: w 2025 roku otwarto 762 postępowania restrukturyzacyjne wobec firm przemysłowych. Dla porównania, w 2024 roku było ich 638, a w 2023 roku 577.
W ciągu dwóch lat liczba otwieranych postępowań restrukturyzacyjnych w przemyśle wzrosła o 32%. To nie musi oznaczać wyłącznie pogorszenia sytuacji. Z jednej strony pokazuje, że coraz więcej firm ma problem z bieżącą obsługą zobowiązań. Z drugiej strony może świadczyć o tym, że przedsiębiorcy częściej sięgają po narzędzia naprawcze, zanim dojdzie do całkowitej utraty zdolności prowadzenia działalności.
Dla zarządów firm produkcyjnych kluczowe nie jest samo porównanie liczby upadłości i restrukturyzacji, ale pytanie, na jakim etapie firma zaczyna działać. Restrukturyzacja rozpoczęta odpowiednio wcześnie może chronić przedsiębiorstwo, miejsca pracy, majątek produkcyjny i relacje z kontrahentami. Rozpoczęta zbyt późno często staje się już tylko próbą ograniczenia strat.
| Dane z raportu MGBI | Co pokazują? | Co to oznacza dla firmy przemysłowej? |
|---|---|---|
| 115 upadłości firm przemysłowych w 2025 r. | Liczba upadłości w przemyśle wzrosła względem poprzednich lat. | Problemy sektora nie są incydentalne. Coraz więcej firm nie jest w stanie funkcjonować w dotychczasowym modelu kosztowym i finansowym. |
| 762 postępowania restrukturyzacyjne | Restrukturyzacja jest znacznie częstsza niż upadłość. | Firmy coraz częściej próbują ratować działalność, zanim dojdzie do całkowitej utraty płynności i wartości przedsiębiorstwa. |
| 32% wzrost restrukturyzacji względem 2023 r. | Skala problemów płynnościowych i zadłużeniowych rośnie. | Zarządy powinny szybciej analizować marże, koszty, zapasy, leasingi, zadłużenie i relacje z wierzycielami. |
| 44% upadłych firm działało powyżej 20 lat | Upadłość dotyka także dojrzałe przedsiębiorstwa z historią. | Wieloletnia obecność na rynku nie chroni firmy, jeśli model działania przestaje pasować do aktualnych kosztów i konkurencji. |
| 18,5 roku średniego czasu istnienia firmy przed upadłością | Kryzys coraz częściej dotyczy firm z doświadczeniem i zapleczem. | Problem zwykle narasta stopniowo: od spadku marży, przez utratę płynności, aż po formalne ryzyko niewypłacalności. |
Dlaczego przemysł jest szczególnie narażony na utratę płynności?
Przemysł jest jedną z tych branż, w których problemy finansowe bardzo często narastają stopniowo. Firma może nadal produkować, mieć zamówienia i utrzymywać relacje z odbiorcami, ale jednocześnie coraz trudniej finansować bieżącą działalność.
Największym problemem wielu firm produkcyjnych jest dziś presja na marżę. Koszty energii, pracy, surowców, transportu, leasingów i finansowania rosną, a przedsiębiorca nie zawsze może przenieść te wzrosty na klientów. Jeżeli odbiorcy oczekują utrzymania konkurencyjnych cen, firma zaczyna finansować działalność własną marżą, a później opóźnieniami w płatnościach.
W praktyce kryzys w firmie przemysłowej rzadko zaczyna się od jednego zdarzenia. Częściej jest to połączenie kilku czynników: spadku marżowości kontraktów, wzrostu kosztów stałych, wydłużających się terminów płatności, rosnących zapasów, zaległości wobec dostawców i ograniczonego dostępu do finansowania.
Dlatego przedsiębiorstwo produkcyjne nie powinno oceniać swojej sytuacji wyłącznie przez pryzmat liczby zamówień. Równie ważne są: rentowność tych zamówień, terminy płatności, koszt ich realizacji, poziom zapasów, struktura zadłużenia i dostępność finansowania obrotowego.
Co oznacza komentarz Jacka Pietrzeli z PF Restrukturyzacje?
Jacek Pietrzela zwraca w raporcie uwagę, że przedsiębiorstwa produkcyjne od kilku lat funkcjonują w wymagającym otoczeniu gospodarczym. W 2025 roku nie było jednego dominującego czynnika kryzysowego. Problemem była raczej kumulacja wielu niekorzystnych zjawisk, które jednocześnie wpływały na rentowność i płynność firm.
To bardzo ważna obserwacja, bo pokazuje, że kryzys w przemyśle często nie ma jednej prostej przyczyny. Firma może mieć jednocześnie rosnące koszty energii, wyższe koszty pracy, presję na obniżanie cen, słabszy popyt eksportowy, problemy z automatyzacją i coraz trudniejszy dostęp do finansowania.
W komentarzu Jacka Pietrzeli szczególnie istotny jest wątek automatyzacji i transformacji technologicznej. Nowoczesne przedsiębiorstwa są w stanie produkować szybciej, taniej i bardziej powtarzalnie, ograniczając przy tym zapotrzebowanie na kosztowną pracę ręczną. Firmy, które nie mają środków na modernizację, mogą stopniowo tracić konkurencyjność, nawet jeśli przez lata dobrze radziły sobie na rynku.
Dla właściciela firmy przemysłowej oznacza to, że nie wystarczy pytać, czy firma ma jeszcze zamówienia. Trzeba zapytać, czy jej model działania nadal pozwala utrzymać marżę, terminowo regulować zobowiązania i inwestować w dalszy rozwój. Jeżeli odpowiedź jest negatywna, potrzebna może być nie tylko analiza zadłużenia, ale także restrukturyzacja operacyjna.
Masz problem z płynnością?
Skontaktuj się z PF Restrukturyzacje - pomożemy ocenić sytuację i zaproponujemy bezpieczną ścieżkę działania.
Szybka analiza sytuacji i możliwe rozwiązania.
Upadłość w przemyśle coraz częściej dotyczy dojrzałych firm
Jednym z najważniejszych wniosków z raportu jest to, że upadłość w przemyśle nie dotyczy wyłącznie młodych, słabo zorganizowanych firm. W 2025 roku wśród przedsiębiorstw przemysłowych ogłaszających upadłość dominowały podmioty działające powyżej 20 lat. Stanowiły 44% upadłych firm z tej branży.
To bardzo mocny sygnał ostrzegawczy dla właścicieli dojrzałych przedsiębiorstw. Wieloletnia obecność na rynku, rozpoznawalność, baza klientów, park maszynowy i doświadczenie produkcyjne nie chronią automatycznie przed utratą płynności.
Raport wskazuje również, że średni czas istnienia przedsiębiorstwa przemysłowego ogłaszającego upadłość wyniósł w 2025 roku 18,5 roku. To więcej niż w poprzednich latach. W praktyce oznacza to, że problemy coraz częściej dotykają firm z historią, strukturą i realnym dorobkiem biznesowym.
Dlaczego tak się dzieje? Część dojrzałych firm przez lata działała w modelu, który wcześniej był wystarczający: relatywnie niskie koszty pracy, stabilne relacje z odbiorcami, przewidywalne ceny energii i surowców, a także mniejsza presja na automatyzację. Jeżeli ten model przestaje działać, sama historia firmy nie wystarczy. Potrzebna jest zmiana sposobu zarządzania kosztami, kontraktami, finansowaniem i procesami.
Które branże przemysłowe są najbardziej narażone?
Z raportu MGBI wynika, że w 2025 roku najwięcej upadłości ogłoszono wobec przedsiębiorstw zajmujących się produkcją konstrukcji metalowych i ich części. W tej podklasie PKD upadłość ogłosiło 8 przedsiębiorstw.
Ten sam obszar wyróżnia się także w danych dotyczących restrukturyzacji. Najwięcej postępowań restrukturyzacyjnych rozpoczęło się właśnie w firmach zajmujących się produkcją konstrukcji metalowych i ich części. W 2025 roku było ich 70. Wysoko w zestawieniach pojawiają się również przedsiębiorstwa zajmujące się obróbką mechaniczną elementów metalowych.
Nie jest to przypadek. Firmy z tych sektorów często działają w warunkach silnej konkurencji cenowej, zależą od kosztów energii, pracy i surowców, a jednocześnie bywają poddostawcami większych podmiotów. Jeżeli duży odbiorca zmniejsza zamówienia, wydłuża płatności albo wymusza utrzymanie cen, mniejszy producent bardzo szybko odczuwa skutki w płynności.
Wysokie ryzyko dotyczy również firm, których procesy są powtarzalne i podatne na automatyzację. Jeżeli konkurenci mogą produkować szybciej, taniej i z mniejszym udziałem pracy ręcznej, przedsiębiorstwa bez zaplecza inwestycyjnego zaczynają tracić przewagę. W takich warunkach kryzys nie zawsze wynika z braku zamówień. Często wynika z tego, że każde kolejne zamówienie daje zbyt niską marżę.
Wzrost restrukturyzacji - zły sygnał czy szansa dla firm?
Wzrost liczby restrukturyzacji można interpretować na dwa sposoby. Z jednej strony pokazuje, że coraz więcej firm przemysłowych nie radzi sobie z bieżącą obsługą zobowiązań. Z drugiej strony oznacza, że przedsiębiorcy częściej sięgają po narzędzia naprawcze, zanim dojdzie do całkowitej utraty płynności.
Restrukturyzacja nie powinna być traktowana jak porażka. W wielu przypadkach jest próbą ochrony przedsiębiorstwa, miejsc pracy, majątku produkcyjnego i relacji z kluczowymi kontrahentami. Problem zaczyna się wtedy, gdy firma podejmuje działania zbyt późno, po utracie zaufania wierzycieli, wartości przedsiębiorstwa i realnych możliwości negocjacyjnych.
W przemyśle szczególnie ważne jest połączenie restrukturyzacji finansowej i operacyjnej. Sama zmiana harmonogramu spłat może nie wystarczyć, jeżeli firma nadal realizuje nierentowne kontrakty, utrzymuje zbyt wysokie koszty albo nie kontroluje kapitału obrotowego. Z drugiej strony sama poprawa procesów nie rozwiąże problemu, jeśli przedsiębiorstwo ma już zaległości, wypowiedziane umowy kredytowe albo presję egzekucyjną.
Dlatego przy narastających problemach warto przeanalizować możliwe scenariusze, w tym postępowanie o zatwierdzenie układu, negocjacje z wierzycielami oraz działania pozwalające uporządkować strukturę finansowania.
Dlaczego sama poprawa produkcji nie wystarczy?
Wielu przedsiębiorców przemysłowych zakłada, że skoro firma produkuje, ma zamówienia i utrzymuje relacje z odbiorcami, to problem jest przejściowy. To niebezpieczne założenie. Firma może być operacyjnie aktywna, a jednocześnie finansowo niestabilna.
Produkcja bez marży nie ratuje przedsiębiorstwa. Jeżeli kontrakty są źle wycenione, koszty surowców i pracy rosną, a odbiorcy płacą z opóźnieniem, większy wolumen produkcji może nawet pogłębiać problem. Firma angażuje więcej zapasów, energii, ludzi i finansowania, ale nie generuje wystarczającej nadwyżki.
Dlatego firmy przemysłowe powinny regularnie analizować nie tylko przychody, ale również rentowność poszczególnych kontraktów, klientów, linii produkcyjnych i segmentów działalności. Jeżeli część zleceń generuje obrót, ale nie generuje realnego zysku, przedsiębiorstwo musi zdecydować, czy renegocjować warunki, zmienić cennik, ograniczyć zakres współpracy albo wycofać się z nierentownych obszarów.
To właśnie w tym miejscu dane z raportu MGBI są szczególnie ważne. Pokazują, że problem przemysłu nie sprowadza się wyłącznie do liczby upadłości. Chodzi o głębsze pytanie: ile firm nadal działa w modelu, który stopniowo traci ekonomiczny sens.
Jakie sygnały ostrzegawcze powinny zauważyć firmy przemysłowe?
Firma przemysłowa nie powinna czekać z reakcją do momentu, w którym przestaje regulować wszystkie zobowiązania. Sygnały ostrzegawcze pojawiają się zwykle dużo wcześniej i często są widoczne w danych operacyjnych, nie tylko w saldzie konta.
Do najważniejszych sygnałów należą spadek marży na kontraktach, rosnące koszty energii i surowców, coraz większe zapasy, wydłużające się płatności od odbiorców, wzrost zaległości wobec dostawców, problemy z obsługą leasingów, brak środków na modernizację oraz coraz częstsze finansowanie bieżącej działalności opóźnieniami w płatnościach.
Szczególnie niebezpieczna jest sytuacja, w której firma nadal ma zamówienia, ale zaczyna tracić zdolność do terminowego regulowania podatków, składek, rat leasingowych, zobowiązań wobec banków albo kluczowych dostawców. To znak, że problem płynnościowy może szybko przekształcić się w problem prawny.
W takim momencie warto przeanalizować nie tylko bieżące zadłużenie, ale także możliwe scenariusze naprawcze. Pomocny może być artykuł o tym, jak uniknąć upadłości firmy, ponieważ pokazuje, dlaczego szybka reakcja ma większe znaczenie niż czekanie na całkowite pogorszenie sytuacji.
5 sygnałów ostrzegawczych dla firmy przemysłowej
Problemy w przemyśle rzadko pojawiają się nagle. Najczęściej zaczynają się od marży, kosztów i płynności, a dopiero później przechodzą w etap zadłużenia i presji wierzycieli.
1. SPADEK MARŻY
Firma nadal ma zamówienia, ale kontrakty przestają generować realny zysk po uwzględnieniu energii, pracy, surowców i transportu.
2. OPÓŹNIENIA W PŁATNOŚCIACH
Przedsiębiorstwo finansuje bieżącą działalność przesuwaniem płatności wobec dostawców, leasingodawców, ZUS lub urzędu skarbowego.
3. ROSNĄCE ZAPASY
Gotówka zostaje zamrożona w materiałach, półproduktach lub towarze, a firma coraz trudniej finansuje bieżące zobowiązania.
4. PROBLEMY Z LEASINGAMI I BANKAMI
Raty finansowania maszyn, pojazdów lub kredytów zaczynają konkurować z wynagrodzeniami, podatkami i płatnościami do kluczowych dostawców.
5. BRAK ŚRODKÓW NA MODERNIZACJĘ
Firma nie może inwestować w automatyzację, park maszynowy lub poprawę efektywności, przez co stopniowo traci konkurencyjność.
Co firmy przemysłowe powinny zrobić w 2026 roku?
Rok 2026 powinien być dla wielu firm przemysłowych czasem wcześniejszej diagnozy, a nie biernego oczekiwania na poprawę koniunktury. Jeżeli przedsiębiorstwo widzi spadek marży, rosnące koszty, wydłużające się płatności, problemy z obsługą leasingów albo zaległości wobec dostawców, nie powinno czekać, aż sytuacja stanie się krytyczna.
Pierwszym krokiem powinna być analiza rentowności kontraktów, kosztów produkcji, zadłużenia, struktury finansowania, należności, zapasów i zobowiązań publicznoprawnych. Trzeba sprawdzić, czy problem ma charakter przejściowy, czy jest już objawem trwałej utraty zdolności do finansowania działalności.
Drugim krokiem powinno być przygotowanie realnego planu działań. W części firm wystarczy poprawa marżowości, renegocjacja umów, ograniczenie nierentownych zleceń i lepsza kontrola kosztów. W innych przypadkach konieczna może być formalna restrukturyzacja, szczególnie jeśli firma potrzebuje ochrony przed egzekucją i czasu na zawarcie porozumienia z wierzycielami.
Trzecim krokiem jest ocena, czy przedsiębiorstwo ma jeszcze przestrzeń negocjacyjną. Im wcześniej firma rozpoczyna rozmowy, tym większa szansa na porozumienie. Jeżeli decyzje są odkładane, rośnie zadłużenie, pogarsza się relacja z wierzycielami i zmniejsza się liczba dostępnych scenariuszy.
Masz problem z płynnością?
Skontaktuj się z PF Restrukturyzacje - pomożemy ocenić sytuację i zaproponujemy bezpieczną ścieżkę działania.
Szybka analiza sytuacji i możliwe rozwiązania.
Restrukturyzacja przemysłu a postępowanie o zatwierdzenie układu
Nie każda firma przemysłowa potrzebuje od razu najbardziej rozbudowanego postępowania restrukturyzacyjnego. W części przypadków wystarczające może być postępowanie o zatwierdzenie układu, szczególnie wtedy, gdy firma nadal prowadzi działalność, ma możliwość porozumienia z wierzycielami i potrzebuje uporządkowania spłaty zobowiązań.
Postępowanie o zatwierdzenie układu może być rozwiązaniem dla firm, które reagują odpowiednio wcześnie. Jego sens polega na tym, że przedsiębiorstwo próbuje zawrzeć układ z wierzycielami, zanim sytuacja wymusi bardziej daleko idące działania. Nie jest to jednak narzędzie dla każdej firmy i nie zastąpi realnej analizy ekonomicznej.
W firmach przemysłowych szczególne znaczenie ma ocena, czy działalność po restrukturyzacji będzie zdolna do generowania dodatnich przepływów. Jeżeli firma ma zawrzeć układ, ale nadal realizuje nierentowne kontrakty i nie kontroluje kosztów produkcji, samo rozłożenie zobowiązań w czasie może nie rozwiązać problemu.
Dlatego decyzja o trybie działania powinna wynikać z diagnozy, a nie z samej chęci szybkiego zatrzymania presji wierzycieli. W praktyce trzeba ocenić skalę zadłużenia, liczbę wierzycieli, strukturę finansowania, realność spłat, wartość przedsiębiorstwa i możliwość kontynuowania działalności.
Kiedy restrukturyzacja może być za późna?
Restrukturyzacja daje największą wartość wtedy, gdy firma ma jeszcze czas, majątek, zaufanie kontrahentów i zdolność do prowadzenia działalności. Jeżeli przedsiębiorstwo zgłasza się po pomoc dopiero po utracie płynności, wypowiedzeniu kluczowych umów, zajęciach rachunków i utracie dostawców, możliwości działania są dużo mniejsze.
Największym błędem jest traktowanie restrukturyzacji jako ostatniej deski ratunku. Wtedy często okazuje się, że firma ma już zbyt wysokie zadłużenie, zbyt niską marżę i zbyt mało czasu, aby przygotować wiarygodny plan naprawczy.
W przemyśle opóźnienie decyzji jest szczególnie ryzykowne, ponieważ wartość przedsiębiorstwa zależy nie tylko od majątku, ale także od ciągłości produkcji, kontraktów, pracowników, dostawców, jakości procesów i zaufania odbiorców. Jeżeli te elementy zostaną utracone, nawet formalne postępowanie może nie wystarczyć do odbudowy firmy.
Dlatego dane z raportu MGBI warto czytać jako ostrzeżenie: im dłużej firma ukrywa problem płynnościowy, tym większe ryzyko, że restrukturyzacja nie będzie już procesem naprawczym, ale etapem poprzedzającym sprzedaż aktywów albo upadłość.
Raport MGBI jako ostrzeżenie dla zarządów firm produkcyjnych
Raport MGBI nie powinien być czytany wyłącznie jako zestawienie statystyk. To przede wszystkim ostrzeżenie dla firm, które nadal działają, ale zaczynają tracić odporność finansową. W przemyśle kryzys rzadko pojawia się z dnia na dzień. Zwykle narasta przez wiele miesięcy.
Najpierw spada marża, później wydłużają się płatności, następnie rośnie zadłużenie, a dopiero na końcu pojawia się formalny problem niewypłacalności. Z punktu widzenia zarządu najważniejsze jest więc nie to, czy firma już spełnia definicję niewypłacalności, ale czy jej model działania nadal pozwala na bezpieczne finansowanie działalności.
Największe ryzyko dotyczy firm, które zbyt długo zakładają, że wystarczy przeczekać trudniejszy okres. Jeżeli model działania przedsiębiorstwa przestał pasować do aktualnych kosztów, popytu, poziomu konkurencji i wymagań technologicznych, sama poprawa koniunktury może nie wystarczyć.
Dane z raportu pokazują, że coraz więcej przedsiębiorstw przemysłowych potrzebuje realnych działań naprawczych. Dla części z nich będzie to poprawa efektywności i kosztów. Dla innych – rozmowy z wierzycielami. Dla kolejnych – formalne postępowanie restrukturyzacyjne. Najważniejsze jest jednak to, aby decyzje zapadały zanim firma utraci płynność, wartość i możliwość negocjacji.
Podsumowanie
Raport MGBI 2026 pokazuje, że przemysł w Polsce znajduje się w trudnym, ale niejednoznacznym momencie. Dane o 115 upadłościach i 762 postępowaniach restrukturyzacyjnych w 2025 roku pokazują rosnącą skalę problemów, ale jednocześnie większą gotowość przedsiębiorców do korzystania z narzędzi naprawczych.
Największe wyzwania dla firm przemysłowych to presja kosztowa, spadek marż, słabszy popyt eksportowy, rosnące koszty finansowania, zatory płatnicze oraz konieczność inwestycji w automatyzację i modernizację. Jak wskazuje w raporcie Jacek Pietrzela z PF Restrukturyzacje, nie chodzi o jeden czynnik kryzysowy, ale o kumulację wielu zjawisk, które jednocześnie wpływają na rentowność i płynność przedsiębiorstw.
Dla zarządów i właścicieli firm produkcyjnych najważniejszy wniosek jest praktyczny: nie warto czekać, aż problem operacyjny stanie się problemem prawnym. Im wcześniej firma przeanalizuje marże, zadłużenie, koszty, kontrakty i relacje z wierzycielami, tym większa szansa, że restrukturyzacja będzie realnym narzędziem naprawy, a nie ostatnią próbą ograniczenia strat.
Masz problem z płynnością?
Skontaktuj się z PF Restrukturyzacje - pomożemy ocenić sytuację i zaproponujemy bezpieczną ścieżkę działania.
Szybka analiza sytuacji i możliwe rozwiązania.
Często zadawane pytania (FAQ)
Według raportu MGBI w 2025 roku upadłość ogłosiło 115 przedsiębiorstw z branży przemysłowej. To więcej niż w 2024 i 2023 roku, co pokazuje, że presja na firmy produkcyjne nadal rośnie.
W 2025 roku otwarto 762 postępowania restrukturyzacyjne wobec przedsiębiorstw z branży przemysłowej. W porównaniu z 2023 rokiem oznacza to wzrost o 32%.
Najczęstsze przyczyny to wysokie koszty energii, pracy, surowców, transportu i finansowania, presja na marże, słabszy popyt eksportowy, zatory płatnicze oraz trudności z przeniesieniem rosnących kosztów na odbiorców.
Tak, ale pod warunkiem, że zostanie rozpoczęta odpowiednio wcześnie. Restrukturyzacja może pomóc ochronić przedsiębiorstwo, zatrzymać egzekucję, zawrzeć układ z wierzycielami i dać firmie czas na wdrożenie działań naprawczych.
Nie zawsze. Jeżeli firma ma problem z marżą, kosztami produkcji, nierentownymi kontraktami lub kapitałem obrotowym, sama zmiana harmonogramu spłat może być niewystarczająca. W takiej sytuacji potrzebne są również działania operacyjne.
Najlepiej wtedy, gdy pojawiają się pierwsze trwałe problemy z płynnością, spada marża, rosną zaległości, firma zaczyna finansować działalność opóźnieniami w płatnościach albo nie jest w stanie obsługiwać zobowiązań wobec banków, leasingodawców, dostawców, ZUS lub urzędu skarbowego.
Źródła:
- MGBI: Postępowania upadłościowe i restrukturyzacyjne w przemyśle. Raport 2026
- Internetowy System Aktów Prawnych: Ustawa z dnia 15 maja 2015 r. – Prawo restrukturyzacyjne
- Biznes.gov.pl: Jak spłacić długi – upadłość i restrukturyzacja w firmach, które mają problem ze spłatą zobowiązań
Pobierz bezpłatny poradnik: jak skutecznie zgłosić wierzytelność do syndyka
Autor
-
Redakcja PF Restrukturyzacje to zespół specjalistów zajmujących się tematyką restrukturyzacji, upadłości oraz oddłużania przedsiębiorstw. Publikowane materiały mają charakter informacyjny i edukacyjny – ich celem jest przybliżenie przedsiębiorcom dostępnych rozwiązań prawnych oraz pomoc w podejmowaniu świadomych decyzji w sytuacjach kryzysowych.

